Przez pierwszy tydzień nowego roku szkolnego przygotowywaliśmy się do uroczystości 10-lecia naszej szkoły. Dzieciaki szykowały się do przedstawień, natomiast cała reszta dbała o wystrój, sprzęt, muzykę i rajd rowerowy. Osobiście byłam pod wrażeniem przemówienia Dyrekcji. Czułam się wręcz oczarowana jej słowami i wczuwałam się w jej sytuację kiedy opowiadała o przeszłości. Szkoła istnieje od kilkudziesięciu lat, jednak 10 lat temu w wyniku reformy uczniowie mieli stracić szkołę, a nauczyciele pracę. Zostało podjętych szereg działań, dzięki którym będzie można dalej się uczyć w małej, wiejskiej szkole. Dzięki otwartości na zmianę, wytrwałości, cierpliwości i współpracy wielu ludzi, powstało stowarzyszenie, dzięki któremu mam możliwość zmieniać rzeczywistość. Sentymentalnie do tego podchodzę także ze względu, iż w tej szkole uczyła się moja mama. Podczas uroczystości miałam okazję wystąpić przed zaproszonymi gośćmi, absolwentami, rodzicami i uczniami. To nie było moje pierwsze, tak duże wystąpienie, ale niewątpliwie bardzo emocjonalne ze względu na bliskie mi osoby siedzące na widowni.
Podczas tak dużej organizacji uroczystości uczymy się współdziałania, możemy poznać zamiary i motywację innych osób; poznać ich poglądy, cierpliwość, a także wytrwałość. Patrząc na to wszystko z drugiej strony, mogę stwierdzić, że jestem osobą bardzo rozumną. Rozumiem zarówno osoby, które się bardzo szybko denerwowały swoimi zadaniami, a także tych, które pewne czynności przerzucały na inne. W takich sytuacjach lubię przypominać teorię systemową i wpływ dezorganizacji jednego członka na cały zespół.
Mimo napięcia i chaosu, wyłączonego kilkakrotnie prądu, uroczystość wyszła przepięknie. Tyle wartości w jednym miejscu; dawno nie czułam się tak zmobilizowana do działania. A w przyszłym tygodniu czeka mnie plan rozwoju, program profilaktyczny, plan pracy pedagoga i świetlicy szkolnej oraz kilka zastępstw. Jak ktoś mi mówi, że nauczyciel ma mnóstwo wolnego, to mam ochotę popukać go w czoło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz